Sto lat Sławku!
Dodane przez Mateusz Makuch dnia 06/02/2010
Szóstego lutego 1966r. w Jaworze na świat przyszedł Sławomir Drabik, uznawany obecnie za żywą legendę naszego klubu. Z okazji jego 44 urodzin pragniemy złożyć mu najszczersze życzenia. Samych trójek na torze, bezkolizyjnej jazdy, spełnienia najskrytszych marzeń, dużo zdrowia oraz radości zarówno w życiu prywatnym jak i sportowym.
Treść rozszerzona
Szóstego lutego 1966r. w Jaworze na świat przyszedł Sławomir Drabik, uznawany obecnie za żywą legendę naszego klubu. Z okazji jego 44 urodzin pragniemy złożyć mu najszczersze życzenia. Samych trójek na torze, bezkolizyjnej jazdy, spełnienia najskrytszych marzeń, dużo zdrowia oraz radości zarówno w życiu prywatnym jak i sportowym.

O niezwykle barwnej karierze Sławka można by napisać niejedną książkę. Drabik to charakterystyczna postać w światku żużlowym, który bez niego na pewno nie wyglądałby tak samo. Częstochowianin swoimi wypowiedziami i luźnym podejściem do tego sportu często łagodzi obyczaje oraz pozwala na przykład sympatykom żużla na chwilę zapomnienia o kibicowskich niesnaskach z rywalami. "Slammer" na swoim koncie posiada wiele sukcesów wysokiej rangi. Dwukrotnie był on Indywidualnym Mistrzem Polski i choć od ostatniego triumfu w tej rywalizacji mija już 14 rok, Drabik wciąż utrzymuje znakomitą formę fizyczną i jeszcze niejednokrotnie udowadnia swoją wartość na torze w najsilniejszej żużlowej lidze świata.

O tym jak bardzo Częstochowa kocha Drabika, niech świadczy chociażby obrazek z zeszłorocznego pojedynku "Lwów" z Falubazem Zielona Góra, kiedy to Sławek spisywał się wręcz rewelacyjnie i gdy podjeżdżał przed taśmę startową gonitwy wieńczącej te zmagania z trybun przywitała go owacja na stojąco, do której fani dodali głośne skandowanie jego imienia oraz nazwiska. Pomimo, iż Sławek na mecie zameldował się ostatni, otrzymał największą porcję braw. Dobrze zorientowanego kibica Włókniarza nie trzeba jednak uświadamiać, że takich momentów, nawet przy gorszej dyspozycji Drabika, przy Olsztyńskiej jest wiele. Czasem, aby poderwać tłumy, wystarczy jeden lepszy wyścig Sławka czy też skuteczny manewr przeprowadzony na przeciwniku.


Drabik w charakterystyczny dla niego sposób mija swojego nowego klubowego kolegę, Jonasa Davidssona.


Sto lat Sławku!