Lee Richardson: Kiedy dostałem od klubu dobrą ofertę było już za późno
Dodane przez Mateusz Zeslawski dnia 03/02/2010

Lee Richardson przez wiele lat bronił barw Włókniarza Częstochowa. Informacja o jego odejściu zmartwiła wielu sympatyków klubu spod Jasnej Góry. Jak na całą sprawę zapatruje się Lee Richardson, jakie cele stawia sobie na nadchodzący sezon oraz czy w przyszłości planuje powrót do Włókniarza ?. Zapraszamy do lektury.
Treść rozszerzona

Lee Richardson przez wiele lat bronił barw Włókniarza Częstochowa. Informacja o jego odejściu zmartwiła wielu sympatyków klubu spod Jasnej Góry. Jak na całą sprawę zapatruje się Lee Richardson, jakie cele stawia sobie na nadchodzący sezon oraz czy w przyszłości planuje powrót do Włókniarza ?. Zapraszamy do lektury.
Mateusz Żesławski: Spędziłeś w Częstochowie kilka sezonów. Czy chcesz przekazać coś kibicom Włókniarza Częstochowa ?
Lee Richardson: Okres spędzony we Włókniarzu wspominał bardzo miło. Dostałem szansę na jazdę w Częstochowie i z każdym rokiem moja forma rosła a ja jeździłem coraz lepiej i lepiej. Wszystkim kibicom oraz działaczom Włókniarza, chciałbym powiedzieć - wielkie dzięki.
Podpisałeś kontrakt w Rzeszowie. Jakie plany wiążesz na stary w tym klubie ?
Działacze Rzeszowa zakontraktowali mnie po to, abym pomógł ich klubowi w awansie do Ekstraligi. Mam więc nadzieje, że uda nam się awansować. Prezes Marta Półtorak zebrała bardzo dobrą ekipę, która jest w stanie w pierwszej lidze powalczyć o dobre wyniki.
Nie obawiałeś się startów w Pierwszej Lidze ? Jest to teoretycznie zejście o sportowy poziom niżej.
To była dla mnie bardzo ważna decyzja, aby po wielu latach startów w Ekstralidze, podpisać kontrakt w zespole pierwszoligowym. Miałem zresztą bardzo dużo ofert, z klubów ekstraligowych. Start w lidze niżej to również wyzwanie dla mnie. Nie planuje startów w niższej klasie rozgrywkowej na dłuższy okres, ale będę bardzo zadowolony, jeśli pomogę mojej nowej drużynie w awansie.
Pod koniec ubiegłorocznego sezonu, Włókniarz Częstochowa zmagał się z problemami finansowymi. Po zakończeniu rozgrywek, wielu kibiców oczekiwało wieści z klubu, dotyczących nowych kontraktów. W pewnym momencie, internet obiegła informacja, iż jest spora szansa na to, że Lee Richardson zostanie w Częstochowie. Jak ta sytuacja wygląda z twojej perspektywy ?
Jak wszyscy wiedzą, we Włókniarzu w sezonie 2009 były problemy z pieniędzmi, dlatego nikt nie mógł zapewnić, że podobnie nie będzie w nadchodzącym sezonie. Nie mogłem sobie pozwoli na bycie w takiej samej sytuacji jak w poprzednim sezonie, ponieważ żużel to mój biznes. Kiedy zakończyły się rozgrywki, przez dwa miesiące nie dostałem od klubu żadnych nowych propozycji. Kiedy dostałem od klubu dobrą ofertę było już za późno, ponieważ podpisałem już kontrakt w Rzeszowie.
Jakie cele stawiasz przed sobą w sezonie 2010 ?
Chciałbym być czołowym zawodnikiem w Pierwszej Lidze oraz awansować razem z Rzeszowem do Ekstraligi. Wygrać Elitserien z moim szwedzkim klubem - Vetlandą oraz awansować do Grand Prix 2011.
Lee Richardson powiedział Włókniarzowi do widzenia czy do zobaczenia ?
Odszedłem z Częstochowy w bardzo dobrych stosunkach. Powiedziałem do widzenia tylko w sezonie 2010 ale nie na zawsze. Mam bardzo dobre kontakty z prezesem Marianem Maślanką, dlatego nigdy nie możesz mówić nigdy. Drzwi do mojego powrotu są dla mnie otwarte.